Z całej tej trójki Leo spodobał mi się najbardziej. Bright raczej mnie
nie polubił, Nat zachowywał się trochę jak mały kociak był przejęty
wszystkim co się działo, natomiast Leo zachowywał się normalnie, był
miły i przyjacielski i do tego zabójczo przystojny.
- Co tai rasowy kocur jak ty robi w dziczy? Nie powinieneś opływać w
luksusy w domu jakiegoś bogatego człowieka? - zapytałam - Wyrzucili cię czy
sam uciekłeś?
- Odpowiem ci ale najpierw ty powiedz dlaczego nie mieszkasz z jakimiś bogatymi ludźmi? - odparł
- Ej! Ja się pierwsza zapytałam - uśmiechnęłam się i zaczęliśmy się
przekomarzać o to kto pierwszy opowie swoją historie. W końcu ustąpiłam.
- No dobrze powiem pierwsza - westchnęłam - Urodziłam się w domu pewnego
bogatego kupca. Miałam być pupilem jego dwóch córek. Miałam tam raj.
Dostawałam najlepsze mięsa, byłam czesana i pielęgnowana, a dziewczynki
nie szczędziły mi pieszczot. Któregoś dnia zaczęłam bawić się z nimi w
berka. Dziewczynki wbiegły do kuchni, a ja za nimi. Wskoczyłam na
szafki. Nie uważałam i zbiłam prawie całą zastawę z najdroższej
chińskiej porcelany. Ponad to wylałam zupę na kucharkę, co gorsza ta
zupa miał być dla jakiegoś bardzo ważnego gościa. Oberwało mi się
nieźle. Mój właściciel mimo protestów i płaczu swoich córek wyrzucił
mnie na ulice. Błąkałam się tam jakiś czas,aż natchnęłam się na hycli
ledwo im uciekłam. Po tej przygodzie stwierdziłam, że nie ma dla mnie
miejsca w mieście. Błąkałam się po tej puszczy jakiś czas, aż w końcu
trafiłam na was.
- No dobrze teraz moja kolej - uśmiechnął - Ze mną było tak...
- Już jesteśmy! - wykrzyknął Nat.
Weszliśmy na nie wielką polane gdzie stały dwie kotki. Jedna czarna z
niewielkimi rudymi plamkami, a druga szaro-bura z jasno rudym
pyszczkiem. Leo przedstawił mnie i powiedział co i jak. Kotki naradzały
się chwilę szeptem. Potem poprosiły, żebym do nich podeszła. Siadłam
przed nimi.
- Droga White Star witamy cię w naszym stadzie!!! - powiedziała czarna, zapewne Melanie.
- Mamy nadzieje, że ci się tu spodoba - dodała Mirousse. Zakończyło się
powitanie, potem alfy poprosiły, aby Leo oprowadził mnie po terenach
stada.
Wyszliśmy z polany.
- To opowiesz mi w końcu jak to z tobą było? - zapytałam nagle.
<Leo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz