- No cóż - zacząłem. - Ja też nie wiedziałem, aż nie spytałem. Nie - dodałem widząc minę White. - pytałem mamę nie Melę. Mama opowiedziała mi starą kocia baśń "O trzech rysiach i lamparcie". Słyszałaś ją? Nie? No... mówiła o trzech kocich braciach, którzy wyruszyli w podróż do Azji. Spotkali tam lamparcicę, która do nich dołączyła. Nie pamiętam tej historii dokładnie, ale dotarli do chłodnej krainy, daleko na północy, a gdy szli na południe widzieli takie rzeczy, jakich żaden kot nie widział. Rysie zamieszkały na północy, bo chłód im odpowiadał, ale lamparcica ruszyła daleko na południe. Wędrowała parę lat i tyle ją widziano.
Urwałem na chwilę. Czekałem na komentarz ze strony kotki.
- I jaki morał z tej bajki? - zapytała po chwili. - Wędrowali i ta lwica zaginęła...
- I trafiła na ludzi - dokończyłem. - A oni czcili ją jak boginię i koty odzyskały świetność.
- Nadal nie rozumiem jaki jest morał - oznajmiła Biała. - I nic nie wiem o Rodzie Jaguara.
- Bo oni ją czcili - powiedziałem. - Ale wiedzieli, że ich "bogini" kiedyś ich opuści. Dlatego dali jej męża. Był podobny do niej, ale mniejszy. Ich dzieci dały początek jaguarom. Z czasem do odkrytej krainy trafiły małe koty. Wielbiono je bardziej ze względu na rozmiar. Nazywano je "małymi jaguarami", a ich potomków "Rodem Jaguara".
- Iiii...
- To dziwne, bo jesteś angorą, a one nie są z krainy jaguara. Musiałabyś być mieszańcem, a ja nie wierzę byś nie była rasowa.
<White?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz