- Jakim cudem tu wleźliście?! - zapytała z goryczą Melanie. - Tylko moja łapa tu pasuje! - powiedziała przykładając łapę do odcisku.
- Ja... Ten... - wyjąkała White.
- Żaden kot nie mógł otworzyć tego przejścia.
- Ale...
Nie chciałem się wcinać w tą kutnię. Za bardzo się bałem.
- Wiec jak się jej udało? - zapytała Mirou. Aż zapomniałem że jest tu z nami. Teraz patrzała Meli głęboko w oczy. - Jak otworzyli wrota?
- Co to za naszyjnik?! - nie wytrzymałem pod wpływem takiego nacisku pytań.
Melanie i Mirou wymieniły spojrzenia.
- To słynny koci skarb, który daje nam moce - powiedziała Mirousse. Mela coś mruknęła pod nosem. - Nasze stado go chroni.
- Chroni? - zapytała zdumiona White.
- Tak nam kazało Bractwo Srebrnych Szponów - odpowiedziała jej Mela. - My mu służymy.
<White? Brak czasu...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz