Urodziłem się jako bezdomny, zapchlony darmozjad. Moja matka nawet nie
wiedziała kto jest moim ojcem. Nie miałam rodzeństwa, a właściwie miałem
tylko martwe.
Matka starała się mną zajmować jak najlepiej. Uczyła mnie życia.
Niestety w wieku roku straciłem ją. Zginęła pod kołami powozu.
Wtedy już całkiem się usamodzielniłem. Miło było mieć kogoś przy sobie,
ale teraz mam tylko jedną rzecz a mianowicie zasadę że na ulicy radzisz
sobie sam. Po śmierci mamy szybko wpadłem w ,,niewłaściwe towarzystwo" i
stałem się tym złym. Panienki na mnie leciały. Byłem najlepszym
podrywaczem. Dziewczyn miałem na pęczki, ale kiedyś zarwałem nie
potrzebnie do takiej jednej. Ona była dziewczyną Rusa. Czyli
najsilniejszego kota jakiego znałem. Dał mi popalić. Do teraz mam blizny
po nim i po jego ,,bandzie". Rus wypędził mnie z miasta. Żyłem sobie
samotnie w lesie przez jedną noc, a z samego rana w oddali zobaczyłem
kotkę. Podbiegłem do niej i powiedziałem:
- Cześć mała.
<Jakaś kotka>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz