piątek, 15 sierpnia 2014

Od Weiss

Nigdy nie chciałam być jakąś udomowioną kotką, która gdy tylko wyląduje na ulicy padnie bo nie będzie umiała sobie poradzić. Chciałam od życia czegoś więcej. Poza tym... chciałabym kogoś poznać a w miejscu w którym mieszkałam było to raczej niemożliwe. Gdy jednak uciekłam spotkałam wiele kotów. Jedne były bardziej, inne trochę mnie miłe. Znalazły się też, takie które chciały mnie zabić, ale zawsze im uciekałam. W sumie to nazwała bym to szczęściem. Niektórzy mogą uważać, że jestem głupia, opuściłam miły i przytulny dom by zamieszkać na ulicy, zostawiłam jakieś karmy i łososie podstawiane pod nos aby żywić się jedynie tym co uda mi się upolować. Uważam jednak, że ci, którzy nie byli w niewoli nie mogą wiedzieć co czują ci, który z niej uciekają. Nigdy jednak nie zamierzałam tego tłumaczyć. Nie udaje, że rozumiem innych, mogę jedynie podejrzewać jak się z tym czują. Dlatego też nie wierzę by ktoś zrozumiał mnie i powody jakie mną kierowały. Teraz jednak nie ma to już zbyt dużego znaczenia. Pałętałam się po zaroślach szukając jakiegoś jedzenia. Zamiast jedzenia napotkałam jednak kotkę. Jak się później okazało nie taką zwykłą kotkę. Nazywała się Mirousse i była jedną z samic alfa w Klanie kociej dumy. Zostałam do niego przyjęta i rozpoczęłam zupełnie nowe życie. Teraz już oficjalnie nie byłam żadnym tam domowym kotem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz