niedziela, 19 października 2014

Od Leo C.D. opowiadania White

- Mirousse - powiedziała stanowczo Melania głosem bardzo poważnym i mądrym. - Te biedne stworzenia żyły. Gdyby były martwe nie mówiłyby.
- Skoro to nie trupy, to czemu są takie... - zapytałem.
- Czary! - krzyknęła kotka. - Potrafią być okropne! Bardzo dużo Mocy Zakazanych! Raz padłam ofiarą czaru. Ból fizyczny jest najgorszy! Trucizna po tym czarze to spełnienie marzeń!
- Słyszałam o Mocach Zakazanych - odezwała się White. - Twoja ciocia mi mówiła - oznajmiła patrząc mi w oczy. - Jest ich bardzo wiele!
- Ja znam 12 i prawie wszystkie widziałam - rzekła Mela. - Tsunami, nie, ale Błyskawica, Trzęsienie ziemi, Zwolennik, Rozkochanie, Zmiana w bestię, efekt motyla, Palenie, Magia krwi, Trucizna i Ból fizyczny.
- Jeszcze Niewidzialne noże - powiedziała Mimi.
Nagle ŁUP! Niebo przeszył piorun!

<White?>

Ważny komunikat!

Wszystkie opowiadania należy kierować do gracza Derahni zamiast Melanka9000!!!

Wszystkie koty Melanki zmienią też właściciela!

Oraz z powodu nie pisania opowiadań stado opuszczają Wiess i Lydianne!

Prosimy też Nightfur o opowiadanie.

Od White C.D. opowiadania Leo

Biegłam nieprzebraną ciemność. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie wszystko. Byłam przerażona jak nigdy. Biegłam coraz szybciej i szybciej chcąc wybiec z gęstwin i spojrzeć na niebo.
W końcu dobiegliśmy na polane. To co zobaczyłam na niebie było piękne, a zarazem przerażające. Był to ,,Krwawy księżyc" jeden z najgorszych omenów.:



Na niebie nie było ani jednej chmurki, na którą mogła bym polecieć i się schować. Strach w moim sercu coraz bardzie narastał. Wtuliłam głowę w ciepłą sierść Leo by dodać sobie otuchy. Kocur tylko rzucił na mnie okiem i począł bacznie się rozglądać.
- Leo, co zrobimy? - zapytałam drżącym głosem prawie łkając. - Boję się tu zostać.
W tej samej chwili z za krzaków wyszły Mela i Mimi. Ucieszyłam się na ich widok.
- Jak to dobrze, że nic wam nie jest... - powiedziała Melanie.
- Co tu się dzieje?- zapytał Leo.
- Tego właśnie nie wiemy - wtrąciła Mimi. - W środku nocy nas i całe stado obudził przeraźliwy ryk. Potem pojawiło się kilka takich upiornych zwierząt- trupów.
- Napotkaliśmy jedno takie - oznajmiłam cicho.

<Leo?>

niedziela, 5 października 2014

Od Leo C.D. opowiadania White

...coś okropnego! Wielki czarny pies! Choć... to nawet nie wygląda jak pies! Raczej jak trup. Cały był poszarpany i krwawił.
- Pomocy! - powiedział patrząc mi wo oczy. Głos psa był cichy i spokojny. Dopiero po usłyszeniu go ponownie zrozumiałem, ze to samica.
- Ratujcie! Karou...
Urwała krzycząc przeraźliwie. Upadła na ziemię i zaczęła piszczeć. Ja i White byliśmy wystraszeni! Co robić!
Suka wiła się, trzęsła i skamlała.
- Uciekajmy! - szepnąłem White do ucha.
- Co?! Czemu?! Ona nas POTRZEBUJE!!!
- Ale nie możemy jej pomóc... Uciekaj!
Odwróciliśmy się. White zaczęła biec. Biegła tak szybko, jak nigdy! Próbując dotrzymać jej kroku biegłem ile w łapach.

<White?>

Od White C.D. opowiadania Leo

- Mnie niestety przypadek często wpędza w kłopoty - powiedziałam i zaczęłam pić pyszne, chłodne mleko. Już prawi zapomniałam jak ono smakuje. Leo i jego ciotka poszli w moje ślady i też zaczęli pić.
Gdy już wszystkie try miseczki były puste kotka oprowadziła mnie po całym domu, a Leo poszedł przywitać się ze starymi znajomymi i rodziną.
- Jak ci się tu podoba? - zapytała ciotka Leo wprowadzając mnie do salonu gdzie na bujanym fotelu otoczona kotami starsza kobieta.
- Jest tu bardzo ładnie - odparłam przyglądając się wszystkiemu w koło. - Zanim mój poprzedni właściciel wyrzucił mnie z powodu nieszczęśliwego przypadku mieszkałam w podobnych luksusach.
Podeszłam bliżej kobiet i spojrzałam się w jej oczy. Pani domu miała pogodną twarz i szaro niebieski oczy przepełnione spokojem. Kobieta popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się i nic nie zrobiła. Poszłyśmy dalej. Ciotka Leonidasa była dla mnie bardzo miła, opowiadała na wszystkie moje pytania dotyczące magi wiatru, tego wspaniałego domu jak i nawet ukrytego naszyjnika.
W końcu razem z Leonidasem musieliśmy już wracać do lasu. Pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w drogę powrotną rozmawiając o całym dzisiejszym dniu.
Nagle usłyszeliśmy jakiś szelest w krzakach, a potem przerażające wycie. Po kręgosłupie przeszły mi zimne ciarki. Przytuliłam się do Leo. W pewny momencie z za krzaków wyskoczyło...

<Leo, dokończ>