niedziela, 17 sierpnia 2014

Od Leo C.D. opowidania White

Obudziłem się wypoczęty i skory do nowych przygód. No nie takich ja ta wczorajsza... Spojrzałem na drzewo White. Z dziupli, w której wczoraj zniknęła zwieszał się biały ogon. Pewnie jeszcze śpi, pomyślałem. Obudzić ją? Nie... Nie będę właził tak wysoko na drzewo. Strasznie mnie suszy. Powinienem iść się napić.
Zbiegłem polaną do stawu. Pochyliłem głowę by się napić. Chwilę później usłyszałem szelest. Myślałem, ze to jeden z członków stada, ale myliłem się. Zza krzewów wyszła piękna niebieska kotka, rasowa.
Zatkało mnie. Co taka rasowa piękność robi sama w lesie. White wyglądała przynajmniej jak uciekinier, ale ta madame była wręcz świeżo po kąpieli.
- Excusez-moi monsieur - powiedziała kotka. - je suis à la recherche de Miss Melanie.
- Co? - zapytałem lekko zdziwiony.
- Och! - wykrzyknęła zakłopotana kotka. - Pardonner! Szukam Miss Melanie. Zna jam może?
Teraz to ja byłem zakłopotany. Po co tak kotka Meli szuka? 
- Tak znam - odpowiedziałem. - Po co ją pani szuka?
- Mam ważną wiadomość monsieur - rzekła. - Od samego monsieur Ramul.
- Nie wiem gdzie jest Melanie. Ostatnio widziałem ją wczorajszego wieczora. Szła tu, do stawu.
- Och! Je vais attendre si je peux. 
- Dobrze...
Nie chciałem zostawać na dłużej z tą dziwną francuską. Wróciłem na polanę. Tam już czekała White. Jeszcze mrużyła oczy, zaspana.

<White?> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz