- No oczywiście! - powiedziałem z entuzjazmem. - Moja pani zajmowała się hodowlą kotów rasowych. Mieszkałem w dworze razem z wieloma krewnymi. Długo nie zwracałem na to uwagi, ale moja ciocia co wieczór wymykała się z domu. Pewnego dnia zobaczyłem burego kocura na płocie. Taki mieszaniec na naszym terenie, pomyślałem. Wyszedłem z domu by go przegonić, ale zamiast niego zobaczyłem wilka! O maści kota! Chciałem uciekać, ale to "coś" powiedziało, że ma na imię Milo i pochodzi z Bractwa Srebrnych Szponów i, że jest uczniem jakiejś rysicy Kelly, przyjaciółki cioci i, że mam magiczne moce. Magiczne moce? Pytam. Takie coś nie istnieje... Ona mnie przekonała, że tak i ciocia wybrała mnie na członka Kociej Dumy. Kot, żbik zaprowadził mnie do Meli i Mirou. Zostałem członkiem stada.
- A co z panią? - zapytała zatroskanie White.
- Pewnie nawet nie rozpaczała, tyle ma ragdolli.
Doszliśmy nad staw. Namówiłem kotkę do przeskakiwania z kamienia na kamień, dla zabawy. Potem jakoś wyciągnąłem małża z wody. Zademonstrowałem kotce kolejną sztuczkę. Zmieniłem małża w rybkę. Biała już miała ją zjeść, ale ostrzegłem.
- Czy tak, czy siak to małż, a tego nie da się zmienić.
Potem zabrałem ją do ostatniego punktu naszej wycieczki. Pod Drzewo Zakochanych. Przedstawiłem jej magię i niezwykłość tego drzewa.
- To już wiem gdzie zapraszać kocury na randki - zachichotała White Star.
- A masz kogoś konkretnego na oku? - zapytałem.
- Jeszcze... Nie... - powiedziała naciąganym tonem. - Bright mnie chyba nie lubi, a Natael... zachowuje się jak kociak.
- Brig jest zawsze taki naburmuszony, a to że Nataela rozpiera energia nie znaczy, ze zachowuje się jak kociak. Ale nie martw się. Z pewnością dołączy jeszcze wiele kocurów.
- Na razie jest nas sześcioro... - podliczyła Biała.
- Siedmioro - skorygowałem. - Jest jeszcze Shadel, ale gdzieś się szwenda.
Spojrzałem przez liście na niebo. Zbliżał się wieczór, a ja chciałem jeszcze jej pokazać rzekę. Szybko ją tam zaprowadziłem.
Mimo, ze słońce jeszcze nie zaszło księżyc już widniał na niebie. Ostatnie promienie słońca odbijały się w pędzącym nurcie rzeki. Co jakiś czas z wody wyskakiwała mała rybka.
<White Star?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz