- Dobrze moje dziecko, dobrze - odpowiedziała jej uśmiechając się.
Przeszliśmy kocimi drzwiczkami w kuchennych drzwiach. Prawie zapomniałem jak dobrze było w naszym domu... Spojrzałem na ciocię. O jej charakterze też zapomniałem. Czego tak się bałem? Może po prostu domu? Ikaena to dobra dama. Mądra i ułożona i... Jak mogłem tego nie widzieć! To przecież strażniczka! Ciocia należy do Bractwa!
- ...i dlatego to ja odpowiadam za kuchnię. - wpadło nagle do mojej głowy. Ciocia musiała opowiadać White o porządkach w domu.
- Czy jest pani magiczna? - zapytała Biała.
- Tak - odpowiedziała ciocia. Poczułem nagły podmuch wiatru. Po chwili w powietrzu wirowało mleko ze stojącego w kącie baniaka i powędrowało do dwóch wyciągniętych wcześniej misek.
I kolejny podmuch, tyle, że go nie czułem a usłyszałem. Nagle dotarło do mnie, że to mowa wiatru używana przez White. W chwilę później zaszumiała odpowiedź Ikaeny.
- Uau! - szepnęła White. - Pani naprawdę zna się na wietrze.
- Dziękuję - odpowiedziała z uśmiechem ciocia. - Czyli należycie do Kociej Dumy, zgadza się?
- Tak - odparłem.
- Wiecie?
- Tak
- A, że jestem...
- Również
- Aha...
Ciocia odwróciła się od nas. White spojrzała na mnie pytająco.
- Mela powinna być bardziej ostrożna - zaczęła ciotka. - Nie powinniście nawet się domyślić o Skarbie.
- To był... - zaczęła Biała, ale ciotka jej przerwała.
- Przypadek? Masz rację. Tylko przypadkiem można znaleźć wejście. Długo pracowaliśmy nad tym zaklęciem. "Ten kto szuka nie odnajdzie".
<White?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz