Byłem osłupiały, oniemiały, ogłupiały... Nieważne! Wpatrywałem się w nią zdziwiony. Nie mogłem też wydusić z siebie słowa. Straciłem panowanie nad mocami. Zmieniałem kamienie w kwiatki, motylki... Sierść zachodząca na oczy migała na rudo, szaro, biało, czarno... Bałem się że zmienię się w człowieka lub ją w mysz czy coś...
Jednak ochłonąłem i zacząłem walkę z szwankującymi mocami, które ucichły. Teraz rozpocząłem kolejną, ze sobą.
Pocałowała mnie! Pocałowała mnie!
Tak. I co z tego?
Pocałowała!
Ale jest wpieniona bo podałeś się za jej chłopaka.
Racja... Ale mnie pocałowała!
Opanuj się!
Dopiero teraz dostrzegłem co się w okół dzieje. Nawet przez sierść na polikach uśmiechającej się szeroko kotki pojawił się rumieniec. Chichotała chicho.
Przytuliłem się do niej mrucząc.
- Przepraszam - szepnąłem. - Nie wiedziałem co jej powiedzieć...
- Nic nie szkodzi... - odparła pocierając głową o mój bok.
- Zgadzasz się? - spytałem. - Zostaniesz moją dziewczyną?
<White?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz