- Mnie niestety przypadek często wpędza w kłopoty - powiedziałam i
zaczęłam pić pyszne, chłodne mleko. Już prawi zapomniałam jak ono
smakuje. Leo i jego ciotka poszli w moje ślady i też zaczęli pić.
Gdy
już wszystkie try miseczki były puste kotka oprowadziła mnie po całym
domu, a Leo poszedł przywitać się ze starymi znajomymi i rodziną.
- Jak ci się tu podoba? - zapytała ciotka Leo wprowadzając mnie do salonu
gdzie na bujanym fotelu otoczona kotami starsza kobieta.
- Jest tu bardzo ładnie - odparłam przyglądając się wszystkiemu w koło. - Zanim mój poprzedni właściciel wyrzucił mnie z powodu nieszczęśliwego
przypadku mieszkałam w podobnych luksusach.
Podeszłam bliżej kobiet i
spojrzałam się w jej oczy. Pani domu miała pogodną twarz i szaro
niebieski oczy przepełnione spokojem. Kobieta popatrzyła na mnie,
uśmiechnęła się i nic nie zrobiła. Poszłyśmy dalej. Ciotka Leonidasa
była dla mnie bardzo miła, opowiadała na wszystkie moje pytania
dotyczące magi wiatru, tego wspaniałego domu jak i nawet ukrytego
naszyjnika.
W końcu razem z Leonidasem musieliśmy już wracać do lasu. Pożegnaliśmy
się i ruszyliśmy w drogę powrotną rozmawiając o całym dzisiejszym dniu.
Nagle usłyszeliśmy jakiś szelest w krzakach, a potem przerażające wycie.
Po kręgosłupie przeszły mi zimne ciarki. Przytuliłam się do Leo. W
pewny momencie z za krzaków wyskoczyło...
<Leo, dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz