Biegłam nieprzebraną ciemność. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie
wszystko. Byłam przerażona jak nigdy. Biegłam coraz szybciej i szybciej
chcąc wybiec z gęstwin i spojrzeć na niebo.
W końcu dobiegliśmy na polane. To co zobaczyłam na niebie było piękne, a
zarazem przerażające. Był to ,,Krwawy księżyc" jeden z najgorszych
omenów.:
Na niebie nie było ani jednej chmurki, na którą mogła bym polecieć i się
schować. Strach w moim sercu coraz bardzie narastał. Wtuliłam głowę w
ciepłą sierść Leo by dodać sobie otuchy. Kocur tylko rzucił na mnie
okiem i począł bacznie się rozglądać.
- Leo, co zrobimy? - zapytałam drżącym głosem prawie łkając. - Boję się tu zostać.
W tej samej chwili z za krzaków wyszły Mela i Mimi. Ucieszyłam się na ich widok.
- Jak to dobrze, że nic wam nie jest... - powiedziała Melanie.
- Co tu się dzieje?- zapytał Leo.
- Tego właśnie nie wiemy - wtrąciła Mimi. - W środku nocy nas i całe
stado obudził przeraźliwy ryk. Potem pojawiło się kilka takich upiornych
zwierząt- trupów.
- Napotkaliśmy jedno takie - oznajmiłam cicho.
<Leo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz